Napój imbirowy

Zaprowadzono mnie do księgarnio-kawiarni „Wrzenie Świata”, w której podają napój, jakiego nigdy nie widziałam i nie próbowałam. A kiedy już spróbowałam, okazało się, że jest pyszny i teraz robię go sobie w domu (choć w lokalu smakuje lepiej).

Potrzebne:
pomarańcza
cytryna
świeży imbir
maliny (oczywiście mogą być mrożone)
brązowy cukier

Pomarańczę i cytrynę razem ze skórką kroimy na ćwiartki, a potem na grube plasterki. Imbir też kroimy na grube plasterki. Po kilka takich plasterków wrzucamy do szklanki albo kubka, dodajemy 1-2 maliny i zalewamy wrzątkiem. Słodzimy do smaku.

Maliny dają w zasadzie tylko kolor, więc na upartego można z nich zrezygnować. Na jeszcze bardziej upartego można użyć imbiru w proszku, zamiast świeżego – różnica jest jak między niebem w gębie a całkiem dobrym napojem ;)

Grzaniec z jajem


foto: Le Satyre, serdeczne dzięki!

Wędrowaliśmy szlakiem przez bieszczadzki rezerwat Sine Wiry. Był koniec września, zimno, mieliśmy plecaki i byliśmy zmęczeni. Kiedy ujrzeliśmy bacówkę Jaworzec – po drugiej stronie rzeki, kilometr od mostu – po prostu przeszliśmy przez wodę, ku przerażeniu turystek patrzących na nas z drugiego brzegu.
Pierwszą osobą, którą ujrzeliśmy po przekroczeniu progu, była – niespodziewanie – moja koleżanka ze studiów, ze szklanką do piwa w ręku. Ledwo zdążyłam jej przedstawić mego towarzysza, który bez wstępów spytał: „To jest ciepłe?” – i wyjął jej szklankę z dłoni. Po chwili i ja spróbowałam i ten pierwszy łyk grzańca z jajem po męczącej, jesiennej wędrówce zapamiętam chyba na zawsze!
Oczywiście, że zdobyłam przepis.

Potrzebne:
piwo (polecam do tego przepisu Warkę lub inne dość słodkie)
żółtko
cukier

Piwo wlewamy do garnka i podgrzewamy. W tym czasie robimy kogel-mogel: mikserem ubijamy żółtko jajka z dwiema łyżeczkami cukru do uzyskania gładkiej, prawie białej masy. Na jedno półlitrowe piwo bierzemy jedno żółtko.
Piwo powinno być bardzo ciepłe, ale dalekie od zagotowania się (jeśli będzie zbyt gorące, jajko nam się zetnie). Na mojej kuchence gazowej zagrzanie go do odpowiedniej temperatury trwa akurat tyle, ile porządne utarcie żółtek. Zagrzane, wlewamy do szklanek lub kufli, a na wierzch wylewamy kogel-mogel.
Jeśli wszystko poszło dobrze, kogel-mogel najpierw utworzy warstwę na wierzchu, a potem stopniowo zmiesza się z piwem, tworząc napój o kremowej barwie. Smacznego!