Indyk z gruszkami

Myśl o indyku z gruszkami powstała, kiedy szukałam pomysłu na rocznicową kolację. Znalazłam taki przepis, który pozwolę sobie tutaj napisać jeszcze raz i, mam nadzieję, dokładniej. Ziemniaki ściągnęłam od Alquany. Zdjęcia nie ma, bo nastrój wieczoru sprawił, że zapomniałam je zrobić ;)

Czas: około 1 – 1,5 godziny

Potrzebne:
600-700 g indyka (pierś lub medaliony)
duża puszka gruszek w syropie
100 g niebieskiego sera
ziemniaki (wg uznania, ile tam zjecie)
sałata lodowa
borówki w słoiku
oliwa
przyprawa do indyka
przyprawa do ziemniaków (lub kompozycja własna)
zioła do sałatek: vinegrette albo włoskie
sól, pieprz

Ziemniaki obrałam i pokroiłam na półksiężyce (albo coś podobnego rozmiarem). Do naczynia żaroodpornego wlałam na dno oliwę, wrzuciłam ziemniaki, posypałam przyprawą do ziemniaków… i poczułam zapach koperku, więc przerwałam sypanie i doprawiłam jeszcze ziołami prowansalskimi i papryką słodką (nie wszyscy w domu lubią koperek;). Polałam jeszcze oliwą, wymieszałam porządnie, przykryłam folią aluminiową i wstawiłam do piekarnika (220 stopni, termoobieg, grzanie z obu stron, czyli prawie na maksa). Były gotowe po około 40 minutach.
Indyka pokroiłam na mniejsze porcje, takie jak pół damskiej dłoni. Posypałam przyprawą do indyka (może być dowolna inna do drobiu) i zrumieniłam z obu stron na oliwie. Następnie zdjęłam z patelni, a wrzuciłam na nią osiem połówek gruszek z syropu, pokrojonych uprzednio każda wzdłuż na 3 części. Indyka posypałam z obu stron solą i świeżo zmielonym pieprzem, który od pewnego czasu uważam za podstawę każdej potrawy. Usmażyłam gruszki, wrzuciłam do nich mięso, podlałam wodą i pokruszyłam cały ser pleśniowy. (W oryginalnym przepisie było, jak sądzę – nie ma tam wagi mięsa, więc trudno orzec – dwa razy mniej wszystkiego, a tyle samo sera. Mój sos było tym serem baardzo czuć, więc myślę, że gdybym dała go 200 g, byłoby nie do zjedzenia.)
Indyk z gruszkami i serem dusił się pod przykryciem, a ja podarłam pół sałaty na kawałki wielkości kęsa, wrzuciłam do miski i polałam sosem: w szklance zmieszałam kilka łyżek oliwy, trochę wody i 1/3 przyprawy do sałatek. Broń Boże więcej, bo będzie słone i niedobre.
Mięso dusiłam do miękkości, która nastąpiła mniej więcej równo z dopieczeniem się ziemniaków. Podałam sałatę w osobnych miseczkach, a na talerzach pieczone ziemniaki, mięso lekko polane sosem, obok gruszki i po łyżeczce borówek. Smacznego ;)