Gosi ciasto z jabłkami


Banalnie proste, szybkie i dobre.

Potrzebne:

(Proporcje na małą blaszkę – na kwadratową lepiej podwójnie, na dużą – potrójnie)
1 szklanka mąki
3/4 szklanki cukru
3  jajka
trochę cukru waniliowego
proszek do pieczenia
łyżka mąki ziemniaczanej

Miksujemy wszystko razem. Blaszkę wykładamy papierem albo używamy klasycznej kombinacji margaryna+bułka tarta.
Na dnie formy kładziemy pokrojone jabłka (2 warstwy), posypujemy je cynamonem i wlewamy ciasto.

Piecze się ok. 45 minut w temp. 180 stopni. Ciasto wygląda nader niepozornie, ale jest pyszne!

Pieczone jabłka

 

 

 

 

 

 

 

 
Jesienią coraz częściej siedzimy wieczorami w domu i coraz częściej szukamy czegoś miłego, ciepłego i trochę rozpustnego, żeby było nam fajniej w klimacie, prawda, umiarkowanym. Pieczone jabłka mają wszystko, co trzeba: słodkie, sezonowe, gorące, a na upartego nawet zdrowe.

Potrzebne:
jedno duże jabłko na osobę
cukier lub miód

Jabłka myjemy, bierzemy ostry nóż i od każdego odkrawamy czapeczkę. Następnie łyżeczką lub specjalnym narzędziem usuwamy ogryzek, ale uważając, żeby zostało nam dno w jabłku. W dziurze umieszczamy łyżeczkę miodu lub cukru. Cukier nie zawsze się całkiem rozpuszcza, za to miód jest mdląco słodki, więc jak wolicie. Przykrywamy czapeczką i stawiamy do gorącego piekarnika na jakieś pół godziny. Można czasem pomacać i wyjąć tylko trochę upieczone albo bardzo miękkie, wedle gustu :)

Najlepiej smakuje z filiżanką dobrej herbaty.

Tiramisu

Jest to klasyczny przepis, jaki można znaleźć na opakowaniu serka mascarpone. Ale ponieważ jest bardzo dobry, warto go zanotować. Przygotowanie zajmuje mniej niż 30 minut, ale trzeba kilka godzin chłodzić w lodówce.

Potrzebne:
opakowanie serka mascarpone (250g)
3 żółtka
3 łyżki cukru
biszkopty (mogą być okrągłe lub podłużne, lepiej kupić większą paczkę)
duża filiżanka mocnej kawy
likier amaretto
łyżka prawdziwego kakao

Kluczowa jest tutaj kawa. Wiele przepisów podaje, że może być rozpuszczalna, ale ja zawsze używam prawdziwej kawy zaparzonej we włoskiej kawiarce. Musi być mocna i aromatyczna. Można użyć kawy o smaku amaretto i nie dodawać likieru lub do klasycznej kawy dodać kilka łyżek Amaretto.

Najpierw robimy kawę i studzimy ją. W misce ubijamy mikserem żółtka z cukrem na kogel-mogel. Dodajemy serek i znów ubijamy, aż masa będzie idealnie gładka.
Biszkopty po kolei zanurzamy na kilka sekund w kawie z likierem i wykładamy nimi prostokątne naczynie (ja używam w tym celu małej blaszki do pieczenia ciasta). Powinny być miękkie, ale nie całkiem rozmoczone. Na warstwę biszkoptów nakładamy 1/3 masy z serka, potem znów biszkopty i tak na zmianę. Na wierzchu powinna być masa. Całość posypujemy przez siteczko gorzkim kakao i stawiamy do lodówki. Minimalny czas chłodzenia to dwie godziny – im dłużej, tym lepiej.

Podajemy pokrojone w kawałki, jak ciasto. Dobrze smakuje z kawą lub likierem amaretto czy kawowym.

Szarlotka na kruchym cieście

To kolejny przepis łamiący zasadę: „w dwadzieścia minut”, ale powszechne uwielbienie, jakim darzona jest moja szarlotka, obliguje mnie do umieszczenia go tutaj. Znów nie będzie dokładnych proporcji, wszystko robię trochę „na wyczucie” i za każdym razem ciasto smakuje nieco inaczej, ale to w niczym nie przeszkadza. Kluczowy fakt jest taki: tego ciasta nie da się zepsuć.

Potrzebne (proporcje na średnią – kwadratową – blachę):
nieco ponad pół kg mąki, najlepiej szymanowskiej lub poznańskiej,
kostka margaryny (ja używam „Zwykłej”, miękkiej, nie prosto z lodówki)
jedno-dwa jajka
cukier (maksymalnie 2 szklanki)
półtora kg jabłek, dobrze, żeby przynajmniej część była kwaśna
cynamon

Jabłka obieramy i kroimy, najwygodniej okrawać je naokoło ogryzka prosto do sporego garnka. Podlewamy odrobiną wody, żeby nie przywarły, zanim puszczą sok, dosypujemy cukru (mało, chcemy, żeby smakowało jabłkami) i cynamonu (dużo, chyba, że nie lubimy). Stawiamy na malutkim ogniu i dusimy pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu. Mają byc miękkie, ale nie całkiem rozgotowane.
Kiedy jabłka się duszą, robimy ciasto. Na stolnicę (albo na czysty stół) wysypujemy pół kilograma mąki. Na mące kładziemy margarynę i dużym nożem kroimy na kawałki. Można zostawić mały kawałeczek i wysmarować nim blachę do ciasta. Następnie zagniatamy mąkę z margaryną. Dodajemy cukier (wg uznania, ale mniej niż szklankę – ciasto nie powinno być zbyt słodkie) i wbijamy jedno jajko. Ugniatamy ciasto na gładką masę. Jeśli jest zbyt twarde i nie chce się ładnie zagnieść, można dodać jeszcze jedno jajko; jeśli zbyt się lepi, trzeba dosypać trochę mąki.
Gotowe ciasto dzielimy na dwie części, jedną nieco większą od drugiej. Mniejszą odkładamy na bok, większą zaś trzeba rozwałkować i wyłożyć nią spód i boki blaszki, posmarowanej uprzednio margaryną. Na cieście kładziemy uduszone i trochę przestudzone jabłka. Rozwałkowujemy drugą część ciasta i przykrywamy nim jabłkową masę.
Szarlotkę piecze się około godziny w gorącym piekarniku, 200-220 stopni. Można do niej zaglądać dowolną ilość razy, ponieważ kruche ciasto nie rośnie, a więc także nie opadnie. Jest gotowa, kiedy ciasto na wierzchu upiecze się na złoto i nie da się łatwo przebić patyczkiem.

Nie wiem dlaczego, ale ta szarlotka jest najsmaczniejsza na drugi dzień po upieczeniu ;-)