Pieczona karkówka

Miałam w domu pół kilo karkówki i bardzo mi się nie chciało jej smażyć czy dusić. Pomyślałam o upieczeniu, przejrzałam internet w poszukiwaniu przepisu, znalazłam kilka, ale żaden nie nadawał się do czytania (do jedzenia nie wiem, poległam na błędach autorek). Tak mnie to zirytowało, że postanowiłam improwizować. Poniewczasie zdałam sobie sprawę, że mięso przed zamrożeniem pokroiłam w grube plastry, ale zdecydowałam się nie zrażać i upiec pokrojone. Było pyszne, więc się dzielę improwizacją :)

Potrzebne:
1/2 kg karkówki (4-6 grubych plastrów)
olej
sól
pieprz kolorowy i czarny
czosnek kolorowy (suszony, w torebce)
majeranek
więcej niż 20 minut

Czosnek może być zwykły, ale kolorowy lepszy. Pieprz powinien być w ziarnach, wtedy ucieramy razem wszystkie przyprawy i sól w moździerzu. Jeśli nie macie moździerza (albo pieprzu w ziarnach), użyjcie mielonego. Majeranku dużo, soli też, pieprzu i czosnku – do smaku. Ja nie żałowałam, bo lubię jedno i drugie.

Dokładnie zmieszane przyprawy mieszamy następnie z olejem, tworząc pastę, którą obficie nacieramy mięso. Wkładamy karkówkę do naczynia żaroodpornego i przykrywamy. Pieczemy w temp. ok. 200 stopni, aż będzie miękka (u mnie, z termoobiegiem, nieco mniej niż godzinę, ale nie przysięgnę, bo zapomniałam spojrzeć na zegarek). Podajemy z ziemniakami albo frytkami i dobrą sałatą :)

Leave a Reply