Smalec z jabłkami

Tradycja robienia smalcu do kanapek jest w moim domu stara, a w każdym razie sięga tych samych czasów, których ja sięgam pamięcią. Smalec robił mój dziadek, mama, teraz robi brat (bo gotowanie u nas zawsze było raczej domeną mężczyzn). No i robię ja, bo przecież nie mogę być gorsza ;)

Potrzebne:
słonina
cebula
jabłka
i, uwaga, czas: około 1,5h

Słonina powinna być w miarę możliwości świeża i z kawałkami mięsa (to różowe), bo z nich będą najlepsze skwarki. Na ok.3/4 kg wystarczy nam jedno duże jabłko i jedna duża cebula. Kroimy słoninę w dość drobną i w miarę równą kostkę i wrzucamy na dużą, głęboką patelnię, postawioną na niezbyt dużym ogniu. Raz na jakiś czas mieszamy, czekając, aż tłuszcz się stopi i zostaną skwarki. Zanim skwarki zaczną się rumienić, wrzucamy cebulę, pokrojoną w drobną kosteczkę. Wbrew temu, co mówi ta rodzinna historyjka, trzeba teraz pilnować patelni, bo cebula zazwyczaj najpierw wcale się nie rumieni, a potem od razu przypala. W tym czasie obieramy jabłko i trzemy na grubej tarce. Kiedy cebulka wyda nam się już usmażona, wrzucamy starte jabłko, mieszamy, czekamy chwilkę dla porządku i wyłączamy. Kiedy nieco ostygnie, przelewamy w słoiki lub do kamionkowego naczynia.

Smalec z jabłkiem jest lżejszy w smaku, niż taki bez jabłka. Nie posolony jest słodkawy w smaku, a posolony już nie. Można też zrobić wersję bez jabłek, wtedy nadaje się do smażenia i okraszania np. pierogów. Można go długo przechowywać w lodówce.

Sałatka z rukoli z kozim serem

Przepis pochodzi z bloga Smakosza warszawskiego – Tomasza. Uwielbiam rukolę, a ta sałatka jest naprawdę pyszna i łatwa do zrobienia. Dlatego bardzo polecam, proszę tu kliknąć i postępować wg wskazówek :) Jeśli nie macie w domu octu balsamicznego (bo zdaję sobie sprawę, że nie każdy używa na co dzień), to nie krępujcie się i kupcie butelkę – to bardzo dobra rzecz i na pewno się jeszcze przyda.

Kurczak po indyjsku

Zupełna improwizacja, potrawa stworzona w zeszłym tygodniu spontanicznie i nagle.

Potrzebne (dla 2 osób): 
jedna (pojedyncza) pierś z kurczaka
mleko
bułka tarta
miód, sól, pieprz, papryka ostra, imbir mielony, gotowa przyprawa do kurczaka

Mięso kroimy w paseczki, moczymy w mleku i obtaczamy w tartej bułce. Całkiem nieźle się to robi hurtem, garściami. Następnie wrzucamy na rozgrzaną oliwę i smażymy z dwóch stron na złoto. Usmażone podlewamy mniej więcej szklanką wody i dodajemy: sól, łyżeczkę miodu, sporo papryki, pieprzu i imbiru mniej więcej po równo i hojną porcję gotowej mieszanki do przyprawiania kurczaka (dobra jest na przykład „złocista” Kamisa). Najlepiej jest wąchać podczas przyprawiania, oceniając, czy nam się podoba, czy może wolimy ostrzejsze (papryka) lub słodsze (miód). Mieszamy dokładnie, przykrywamy i dusimy około 10 min.
Podajemy z ryżem, kuskusem lub czymkolwiek innym, co lubimy.

Penne ze szpinakiem


Jadam to co najmniej raz w tygodniu. Uwielbiam. I nie tylko ja.

Potrzebne (dla 2-3 osób):
paczka mrożonego rozdrobnionego szpinaku
ser feta (1 opakowanie)
czosnek
zielone oliwki (albo kapary, co kto woli)
makaron penne

Szpinak wrzucamy na patelnię, na odrobinę oliwy, i rozmrażamy na małym ogniu. W międzyczasie gotujemy makaron, oczywiście al dente. Kiedy szpinak się rozmrozi, dodajemy zgnieciony czosnek – wedle uznania, ale co najmniej dwa ząbki – i dusimy jeszcze chwilkę (można spróbować, czy szpinak nie wydaje się surowy). Następnie wrzucamy oliwki pokrojone w plasterki lub w ósemki (albo kapary w całości) oraz ser feta pokrojony w kostkę. Mieszamy, żeby się rozpuścił trochę, ale nie do końca i wyłączamy. NIE SOLIMY – feta jest wystarczająco słona. Na talerze wrzucamy makaron, na to nakładamy solidną porcję szpinaku i podajemy.

Wygląda bardzo ładnie, gdy na brzegu talerza poukładamy w okrąg kapary lub ósemki oliwek (jeśli ktoś ma zapał do takich zabaw, ja akurat nie mam). Z kaparami lepiej, i tak właśnie jadłam tę potrawę po raz pierwszy, w nieistniejącej już Galerii Domowej na warszawskim Żoliborzu. Tak nas (mnie i przyjaciółkę) zachwyciła, że zdobyłyśmy przepis, który towarzyszy nam w życiu codziennym już od lat :)

Jak widać na zdjęciu, farfalle też pasuje.

Carbonara

„Ale carbonarkę to jednak robisz zajebistą” – mawia moja przyjaciółka. 

Potrzebne (dla 2 osób): 
20 dag baleronu gotowanego, w plasterkach
śmietana 18%
makaron spaghetti
opcjonalnie jajko

Makaron gotujemy w osolonej wodzie al dente (na twardo znaczy). Baleron kroimy w kosteczkę i podsmażamy na oliwie, nie za mocno. Wrzucamy go następnie do gara z ugotowanym i odcedzonym makaronem, dodajemy śmietany (na oko, dla dwóch-trzech osób w zupełności wystarczy mały kubeczek), mieszamy chwilę na malutkim ogniu. Można dodać jajko: wbijamy je do gara i od razu mieszamy, zdejmujemy z ognia jak tylko zgęstnieje, nie dopuszczając do zrobienia jajecznicy z makaronem ;)

I już. Gotowe.
Dla porównania carbonara Natalii.